Antykatolickie kampanie czyli nic nowego pod Słońcem

Antykatolickie kampanie czyli nic nowego pod Słońcem

Z tego typu zjawiskiem i tego typu zasadami konstruowania przekazu propagandowego mamy do czynienia w przypadku historii wielowiekowej propagandy antykatolickiej. Zatrzymajmy się na chwilę na jej fragmencie, który rozpoczyna się wraz z reformacją protestancką. Jej twórcy, jako jedni z pierwszych wykorzystując rozwój sztuki drukarskiej (…) rozwinęli na szeroką skalę wymierzoną w katolickie duchowieństwo propagandę odwołującą się do prawdziwych faktów (zepsucie wśród części hierarchii i duchowieństwa), ale ukazując je w zakłamanym kontekście i zafałszowanych proporcjach („wszyscy księża i katoliccy biskupi są tacy” i zawsze byli tacy”). Na tak utrwalonych uprzedzeniach i stereotypach („chciwi, rozpustni, żądni władzy księża, biskupi i papieże”) autorzy rodzącej się w czasach reformacji antykatolickiej propagandy budowali kolejne piętro wymierzonych w Kościół komunikatów (…)

Niemal trzysta lat przed „Tajnymi protokołami Mędrców Syjonu” pojawiły się na początku XVII wieku w kręgu protestanckim „Monita secreta” ze swoimi rewelacjami o „spisku jezuitów”, którzy przez swoje wpływy na dworach królewskich i w tzw. warstwach uprzywilejowanych chcą zawładnąć światem. W kolejnych wiekach trwania antykatolickiej propagandy – czy to w epoce oświecenia, czy dziewiętnastowiecznych kulturkampfów oraz w okresie totalitarnych reżimów w Związku Sowieckim i Niemczech – „spisek jezuitów” należał do podstawowych
słów kluczy (…) Tu całość artykułu prof. Grzegorza Kucharczyka z Naszego Dziennika 6274