Rekolekcje – Niedziela Palmowa

Rekolekcje – Niedziela Palmowa

Jak wiele czasu potrzeba, by przejść od euforii do zapalczywej nienawiści? Od Hosanna do zbrodniczego: Na krzyż?

Jak wiele czasu trzeba by zmienić sumienie?

Jak wiele potrzeba czasu i zdarzeń, by taka droga samozagłady dokonała się we mnie? A potem w społeczeństwie, w narodzie?

Biblia mówi o kilku dniach – o czasie od niedzieli do piątku.

Mówi o przejściu od drogi triumfu do śmierci…

To kilka absolutnie niezwykłych dni. W Niedzielę Palmową obserwujemy twarz Chrystusa, wobec której rzucane są słowa Hosanna. W tle wjazdu Króla jest tłum. Tłum anonimowych postaci, bezimiennych, choć możemy  domyślać się ich imion, rozpoznawać wraz z tymi imionami biografie… Może jest tam Bartymeusz, syn Tymeusza, któremu Jezus przywrócił wzrok. Może są ci, którzy jedli chleb i ryby pod Kafarnaum, ale gdy zrozumieli, że tu nie idzie o cud gospodarczy, przestali się interesować Pomnażającym chleb. Może są tutaj ci, co widzieli w Nain radość wdowy, której Jezus  przywrócił syna i sens życia. Może gdzieś w tłumie wiwatują ci, co własnoręcznie rozbierali dach, by wpuścić łoże z paralitykiem, który wyszedł z tego domu już  o własnych siłach.

Na pewno są w tłumie Apostołowie.

Wszyscy oni, znani i nieznani, ci, o których wiemy, i których obecność przypuszczamy zaczną się wyłaniać coraz bardziej, i coraz bardziej tragicznie w kolejnych dniach.

Starsi ludu, arcykapłani, liderzy religijni i polityczni, zatroskani o narodową rację stanu, pracujący u arcykapłana, urzędnicy rzymscy, kobiety, nie zainteresowany niczym Szymon z Cyreny, Barabasz, oczekujący z rosnącym niepokojem wyroku,  Apostołowie…

Jak wiele czasu potrzeba, by przejść od euforii do zapalczywej nienawiści?

Jak wiele czasu potrzeba, by przejść od euforii do bierności i uniku?

Jak wiele czasu trzeba, by przeobrazić tłum?

Co się w nich działo?

Wieczernik Ernesta Bryla – niezwykły dramat z początku lat 80. Byliśmy wtedy jako naród, który doświadczył euforii w roku 1978 i w 1979, który oklaskami krzyczał, że wie, że rozumie, iż nie można zrozumieć dziejów tego narodu, własnych dziejów, bez Chrystusa, i byliśmy jako ten naród, który został rozbity i pobity.

W tym dramacie Wieczernik – w przestrzeni świata za zamkniętymi drzwiami, świata lęku i wzajemnych oskarżeń przerywających milczenie mówi Tomasz:

TOMASZ (zapala świeczkę):
Panie, mój Panie, czemuś nas opuścił?
I czemuś do nas samotność dopuścił?
Czemu nam odebrałeś jedność z Twym imieniem
a oddałeś na ciemność, zwątpienie, sumienie?
(podnosi w górę świeczkę)
Ciemno tu, no i dobrze, że tak właśnie ciemno.
Sami jesteśmy. Dobrze, że jesteśmy sami
i tak siedzimy zamknięci za drzwiami.
Daremne wszystko było. Dobrze, że daremne.
Kogo Ty miałeś z sobą, Mistrzu nasz zabity?
Ten tłum, co krzyczał, żebyś go prowadził
aż do zwycięstwa. Ledwo Cię złapali,
każdy zapomniał, odwrócił się, zdradził.
I myśmy także, Panie, uciekali.
Jan mówi, że był z Tobą, że Cię odprowadził,
i stał pod Twoją męką. Jan – Twój ukochany
uczeń- tak mówi. I jest podziwiany.
Jan szczery – nie wie jeszcze, że ten podziw lubi.
Jest młody- jak przeżyje, to się będzie chlubić,
że kiedyś był odważny i coś w życiu robił,
gdzieś był, do jakiejś walki się sposobił.
[…]
Jeśli przeżyje Jan, za lat czterdzieści,
za brudnym stołem, w tym ubogim mieście
będzie powiadać dzieje. [..]
(podchodzi do kryjącego się w cieniu Jakuba)
Bo my jesteśmy naród przez Boga wybrany,
żeby, ledwo grzbiet dźwignie, zaraz był zdeptany.
(świecąc w twarz Jakubowi)
Jan ponoć był przy męce. Lecz dziwnie z daleka
szedł za swym Mistrzem Dziwnie jakoś zwlekał,
gdy Mistrz upadł i wokół nikogo nie było,
kto by Mu zechciał pomóc. Tylu uwierzyło,
tylu za Nim chodziło. Z tylu zdjął cierpienie,
tylu wskrzesił i nawet ci z grobu wskrzeszeni
jakoś się bali śmierci. Więc Go podniósł z ziemi
człowiek, który Go nie znał i nie słyszał o Nim,
do pomocy pałkami przez straż zagoniony,
nieznany Cyrenejczyk…

Drodzy w Chrystusie,

Czas Wielkiego Tygodnia, to wyjątkowy czas. W jednym tygodniu przeżywamy całą pojemność ludzkiego serca – euforię, strach, klęskę, upokorzenie, oskarżenie siebie i innych, lęk, i nadzieję, która staje się spełnieniem.

To wszystko wypełnia się w naszym osobistym życiu. Ale też odbudowuje, a może raczej buduje, tworzy, wskrzesza wspólnotę.

Tłum zgromadzony na ulicach Jerozolimy stanie się wspólnotą Kościoła, która wychodzi z Wieczernika.

Spróbujmy podążyć tą drogą, oświeceni światłem sumień prawych i prawdziwych…

ks. prof. Paweł Bortkiewicz, TChr.
duszpasterz AKO Poznań