Dr hab. Andrzej Nowakowski — Uwagi o pożądanych zmianach w systemie nauki

Dr hab. Andrzej Nowakowski — Uwagi o pożądanych zmianach w systemie nauki

Nauka i szkolnictwo wyższe w Polsce są tymi bastionami ancien regime’u, które w najmniejszym stopniu poddały się zmianom ustrojowym zachodzącym w Polsce po 1989 r. Widać to na przykładach hierarchii awansu naukowego oraz mnogości organów występujących w nauce. Zacznijmy od pierwszej kwestii. Jak w feudalnym cechu, a następnie w komunistycznym państwie, wszelkie karty rozdaje klan tytularnych profesorów. Oni, niczym starszyzna cechowa, decydują, kto ma przynależeć do tego zamkniętego kręgu, a kto nie. Prezydent RP wydaje się tu być jedynie przysłowiowym notariuszem.

Trzeba zacząć od tego, aby przywrócić praktykę stosowna już przez ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że głowa państwa nie jest bierna wobec listy nominatów przedłożonej przez CK. Mianowicie, jeżeli kandydat na profesora tytularnego urodził się przed dniem 1 sierpnia 1972 r., to przed nominacją należy uzupełnić jego dossier z archiwów IPN. Jeżeli okaże się, że współpracował ze służbami, tytuł nie powinien być przyznany.

Krok drugi, to zniesienie CK, tego stalinowsko-bierutowskiego bękarta, organu o dziwnej konstrukcji: państwowego i korporacyjnego zarazem, który orzeka nie tylko dyskrecjonalnie, co czasem zupełnie dowolnie, kierując się niezrozumiałymi kryteriami. Byłby dawno zniesiony gdyby nie to, że jest CK doskonałą i wysoko płatną synekurą dla “swoich” , w formie zlecania różnych recenzji itp.

Krok trzeci, to zniesienie tego przeżytku, jakim jest sam tytuł profesorski. Zgodnie z zasadą ciągłości praw nabytych w dobrej wierze, kto nabyłby go, zachowałby dożywotnio. Można natomiast zastanowić się nad tytułem profesora honorowego (jak w Polsce przedwojennej), jednak bez jakichkolwiek apanaży dla jego posiadaczy. Natomiast awans na stanowiska profesorskie: profesora nadzwyczajnego (wizytującego) i zwyczajnego zależałby jedynie od organów kolegialnych szkół wyższych z pełnymi uprawnieniami akademickimi, łącznie z Radą Główną Szkolnictwa Wyższego. W tym stanie rzeczy, zgodnie z “brzytwą Ockhama” CK traci jakąkolwiek rację bytu, a jej kompetencje przechodzą na wspomniane organy kolegialne (rady wydziału, senaty) czy Polską Komisję Akredytacyjną.
Słowem: więcej prawdziwej nauki, mniej szarlatanerii, tytułomanii, czy zwykłego “wyścigu szczurów”.

Andrzej Nowakowski, dr hab. n. prawnych, dr hab. n. o kulturze fizycznej
prof. nadzw. Uniwersytetu Rzeszowskiego – Wydział Wychowania Fizycznego,
członek AKO Poznań